b20Wszystko, co serwują nam dzisiejsze reklamy żywności, zdrowej żywności nie ma nic wspólnego ze zdrowiem. Nasza uwaga jest jednak od tego skutecznie odwracana, natomiast jest namiętnie koncentrowana na tym, jaką przyjemność daje jedzenie i jakie to szczęście móc zjeść wielkiego hamburgera. Nie jest dla nikogo rzeczą dziwną, że największą korporacją jest McDonald’s, który swoją popularność zawdzięcza właśnie reklamom tego typu : rodzina, uroczystość, szczęście, wesołe obżarstwo. Czytamy mnóstwo artykułów na temat tego, jak niezdrowe są fast-foody, ale odwracamy wzrok, machamy na to ręką i patrzymy przez palce, bo nauczono nas nie koncentrować się na takich nowinkach. I udało się nas wychować w tym stylu. Z kolorowych reklam patrzy na nas Ronald – maskotka fast-foodowa. Uśmiecha się radośnie i jego twarz zdaje się mówić : „zjedz nasze śmieciowe jedzenie, a będziesz szczęśliwi”. Więc jemy. My i nasze dzieci, które na tego typu reklamy są szczególnie podatne, zwłaszcza, że do zestawu dołączane są zabawki, a dzieci pragną uzbierać całą ich kolekcję. I to sprawia, że przychodzicie do McDonalda codziennie, by zaspokoić pragnienia swojego dziecka. Jesteście przecież dobrymi rodzicami i chcecie dla niego jak najlepiej. Reklamy kuszą, są kolorowe i nęcą swoją atrakcyjnością. Mogą mieć też postać zjeżdżalni przed tą restauracją, co da twojemu dziecku jeszcze większą radość z przebywania w tym miejscu. Jest tanio- bo ma być tanio. I tak klientów takich jak ty jest cała masa, więc zysk płynie jak rzeka. Nieważne, że za parę lat będziesz żałował swojej decyzji, nieważne, że już po miesiącu przybierzesz na wadze. Reklama ci tego nie powiedziała, więc skąd mogłeś o tym wiedzieć? Reklama niczego ci nie obiecywała. Ty jesteś tylko konsumentem, zadbamy o to, żebyś chciał u nas przebywać, ale nie interesuje nas twój dalszy los. Możesz ważyć sto kilo, bylebyś tylko znów do nas wrócił, bo jesteśmy fajni. To twój wybór. Ale nie przejmuj się- takich jak ty są miliardy, więc to chyba nic złego.. prawda?

b19Dzisiaj reklama zasypuje nas ze wszystkich możliwych stron. Nie daje nam spokoju, patrzy na nas z etykietek produktów, z lodówek, z witryn sklepowych, z gazet, z telewizji, mówi do nas pięknym radiowym głosem. Jest wszędzie, gdzie nie chcielibyśmy jej widzieć. Często nawet jest sprejowana na ulicy, by mieć pewność, że nikt jej nie zedrze, nie zniszczy, że każdy ją zapamięta. Reklama nie jest rzeczą świeżą, ani nową, ponieważ jej powstanie i „okres niemowlęcy” datuje się już na Starożytność! Już wtedy ludzie mieli okazję oglądać reklamy mające postać napisów na budynkach, ale również takie będące odpowiednikami dzisiejszych szyldów. Wykonane były one zazwyczaj z kamienia. Za dawnych czasów reklama miała dużo prostszą, ale również bardzo skuteczną reklamę. Póki Guttenberg nie wynalazł druku i nie zaczęto drukować drobnych reklam produktów na niewielkich ulotkach. Wcześniej przez kupców zatrudniali byli młodzieńcy, których zadaniem specjalnym było wykrzykiwanie cen produktów oraz ich ogromnych zalet. Zrewolucjonizowanie reklam miało miejsce jednak dopiero w latach 80 XIX. Wówczas reklamowano zazwyczaj leki i inne produkty medyczne. Spowodowało to oczywiście zwiększanie zysków płynących ze sprzedaży produktów. Później zrezygnowano z reklamowania leków, a na ich miejscu pojawiły się inne produkty i wylansowały się wtedy marki typu Coca-Cola, Wrigley czy Colgate. Natomiast prawdziwy „reklamowy boom” miał miejsce w latach 20 wieku XX, kiedy zdecydowano emitować reklamy drogą radiową. Był to strzał w 10, bo reklamy zyskały coraz to nowszych odbiorców. Po rozwoju telewizji miały ich jeszcze więcej. Dzisiaj jesteśmy już tak przyzwyczajeni do reklam, że trudno jest sobie wyobrazić film, który nie jest przerwany reklamą albo ulicę, na której nie ma ani jednej reklamy na słupie. Ciekawe, jak wyglądałby świat, gdyby powstanie reklamy nigdy nie zastąpiło? Może potrafilibyśmy myśleć samodzielnie, a nie być stale manipulowanymi? Jednak wszyscy wiemy, że nigdy już się o tym nie przekonamy.

b18Wierzymy politykom? Nie? Ależ oczywiście, że wierzymy! Każdy wierzy przynajmniej w jednego polityka, bezsprzecznie. W końcu każdy z nas głosował na swojego kandydata na prezydenta, a skoro tak uczynił, to znaczy, że uwierzył w przynajmniej jedną rzecz, o której dany polityk zapewniał. Wierzymy w to, bo telewizja nauczyła nas w to wierzyć i odrzucać rzeczy kontrowersyjne i niewygodne. Dlatego nieważne, jaką polityk miał przeszłość i kim jest naprawdę, telewizja ukaże go z takiej strony, z jakiej chcielibyśmy go widzieć. Czyli z najlepszej. Zrobimy z Polskę drugą Irlandię. Razem. Potrzebujemy twojego głosu, poprzyj nas. Pomożemy ci. Zrobimy dla ciebie to, to i jeszcze miliard innych rzeczy. I co? Po czasie okazuje się, że nikt nie dał nam nic, nikt nic dla nas nie zrobił oprócz składania obietnic bez pokrycia. Dlaczego wierzymy politykom? Bo zostali nauczeni, jak mówić ładnie, składnie i przekonująco. Trafiają szczególnie do starszych pokoleń, które widzą w rządzie ludzi nieinwazyjnych, spokojnych, takich, którzy co prawda nic nie poprawią na lepsze, ale też nie sprawią, że będzie gorzej. I słuchają ich wszystkich, ich łzawych i wzruszających przemówień, myśląc sobie, że tak, że ten człowiek, wie, co mówi. Nawet jeśli ten cudowny człowiek dostał kartkę z wypowiedzią od kogoś, komu zapłacił za jego napisanie.. nieważne, najważniejsza jest intonacja i pewność siebie – nie za duża, by przypadkiem nie wyjść na kogoś, kto chce się dorwać do władzy. Oczywiście, być może istnieje garstka polityków, którym chociaż w najmniejszym stopniu zależy na losie kraju, ale nie oszukujmy się- z całego stada można by takich zliczyć na palcach u jednej ręki. Nie jest żadną tajemnicą, że politycy zarabiają krocie, a kto by nie chciał? Każdy z nas słyszał, że krowa, co dużo muczy, mało mleka daje. I widać to doskonale. Każdy muczy tak głośno, jak się da, ale kiedy przychodzi do czynów, wszyscy jednogłośnie milczą. Nie jest dobrze, ale politycy zadbają o to, by było. Nie nam- ale im samym..

b17Mimo że reklamy są najbardziej denerwującą rzeczą, jaka może nas spotkać podczas codziennego oglądania telewizji, chcąc nie chcąc niektóre przyciągają naszą uwagę. Bez wątpienia mamy dosyć takich, które są nad wyraz banalne, płytkie i nie różniące się niczym od siebie. Tu pani zmywa naczynia, tu pan zmaga się z doczyszczeniem pieca, tu dziecko narażone jest na zarazki. Oglądając takie reklamy, momentalnie przełączamy na inny kanał lub definitywnie odchodzimy od telewizora, chociaż prezenterzy z oglądanego przez nas wcześniej teleturnieju proszą nas, byśmy tego nie robili. Jednak bardzo trudno tego nie robić. Są jednak reklamy, które rzeczywiście są ciekawie zrealizowane i mimo że nie zachęcają nas do kupienia oferowanego produktu, to zapadają nam w pamięć dzięki chwytliwym hasłom i barwnej oprawie. Jakie reklamy robią na nas największe wrażenia? Wbrew pozorom nie takie z roznegliżowanymi kobietami (choć mężczyźni mogą mieć inne zdanie w tej kwestii), ale te najzabawniejsze lub najbardziej absurdalne. Bardzo dobrym pomysłem jest angażowanie w reklamy popularnych kabaretów, których członkowie świetnie sprawdzają się w roli aktorów i prezentują bardzo ciekawą wizję. Niekoniecznie musimy rozumieć, co mają na myśli, ale chodzi właśnie o tę dwuznaczność reklam, a nie proste przesłanie : „kup to, a będziesz szczęśliwi”. Często kupujemy produkt właśnie ze względu na reklamę. I o to przecież chodzi. Dziś twórcy reklam nauczyli się wpływać na naszą świadomość nieco delikatniej, wzbudzając naszą sympatię. Na pewno chwytliwe są też reklamy z dziećmi, bo stwarzają bardzo ciepłą atmosferę wokół oferowanego produktu. Kochamy też reklamy z małymi zwierzątkami- kotkami, pieskami. Kochamy słodkie stworzonka, więc pokochamy także rzeczy z nimi związane. Więc jak widać, nie trzeba tworzyć topornych reklam, które nudzą, zniechęcają, a wręcz odstraszają. Można stworzyć coś abstrakcyjnego, ale chwytliwego. Nawet jeśli myślimy, że to na nas nie działa.. Działa na każdego- i takie rzeczy sprzedają się najlepiej.

b16Jeśli chodzi o życie codzienne, większość z nas zna podstawy dobrego zachowania w określonych sytuacjach. Uczyły nas tego nasze mamy, babcie, nauczyciele i zawsze przykładano do tego ogromną wagę. Niegrzeczne zachowywanie się jest bardzo źle postrzegane, zwłaszcza wśród dorosłych i starszych pokoleń. Mimo że w internecie jesteśmy prawie całkowicie anonimowi, tu również tyczą się nas pewne zasady i każdy prawdziwy użytkownik Internetu powinien się z nimi zapoznać. Wszystkie zasady sprowadzają się jednak do jednego : korzystaj z sieci tak, by nie sprawiać problemu innym, by nie uprzykrzać im przebywania w tym „miejscu”. Zabronione jest także obrażanie uczuć religijnych (i innych) wszystkich ludzi. To powinno być rzecz jasna oczywiście, bo jest to zabronione również przez konstytucję, ale niektórym wydaje się, że internet zwalnia ich z z bycia chamskim i uprzedzonym. Ale powróćmy do netykiety- jest ona specyficzna, gdyż nie da się do końca wyciągnąć konsekwencji z nieodpowiedniego zachowania innych. Sankcje, jakie mogą spotkać tych, którzy nie potrafią się przyporządkować, są raczej skromne, na przykład zablokowanie dostępu do określonej witryny czy forum internetowego. Niepożądaną przez netykietę rzecz, jest spamowanie, trollowanie oraz wysyłanie łańcuszków szczęścia. W tym zakresie sami możemy zaobserwować, że takie zasady etykiety są notorycznie łamane i nieprzestrzegane przez innych. Nastolatki wciąż wysyłają sobie łańcuszki szczęścia, a oszuści wciąż zasypują nas reklamowym spamem, zarówno na komunikatorach internetowych, jak i na poczcie mailowej. Ważnym elementem netykiety, jest też rozważne używanie emotikon. Ta zasada też jest nagminnie łamana, bo stały się one czymś tak popularnym, że trudno jest nad tym zapanować- ważne jednak, by były one tylko dodatkiem do treści, a nie samą treścią. Głównie ze względów estetycznych. Ale chyba każdy wie o tym, że nadmierne używanie emotikon świadczy o niedojrzałości i niepoważnym podejściu do sprawy. Wszystko ok, ale z umiarem.

© 2009 Copyright - Portal - Wszystko o mediach - Wszelkie prawa zastrzezone.